Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Koszalin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Koszalin. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 lutego 2014

Woda mineralna z Eger na koszalińskim stole

Pamiętacie może jeden z pierwszych wpisów na temat flaszy na wodę mineralną, istniejącej do dnia dzisiejszego, firmy Selters?
Dzisiaj powrócimy do identyfikacji flasz na wodę mineralną. Z tego samego kwartału co poprzednia pochodzi drobny ułamek flaszy wykonanej w technologii kamionki siegburskiej. Szczęśliwie fragment ten nosi na sobie oznaczenie uzdrowiska, na potrzeby którego butelka była wyprodukowana. Z perspektywy Koszalina wydaje się nico zaskakujące miejsce pochodzenia - są to bowiem obecne Czechy, a ściślej mówiąc miasto Eger (obecnie funkcjonujące pod czeską nazwą Cheb). 
wody mineralne w tej miejscowości znane są od roku 1293. Swoje właściwości miejscowe źródła zawdzięczają glebom torfiastym i marglistym na wzgórzach pochodzenia wulkanicznego.
Pomiędzy rokiem 1542 a 1554 istniało źródło wody mienralnej w pobliskiej wsi Schiada, znane ze źródeł pisanych jako "Schladaer Säuerling". Prawdziwa jednak moda na korzystanie z wód leczniczych nastąpiła w XVIII wieku. W dużej mierze była to zasługa Friedrich Hoffmanna, który w 1726 roku jako pierwszy naukowo opisał zbawienny wpływ tego typu wód na ciało człowieka. Kurort w miejscowości Eger założył, wielki zwolennik balneologii, cesarz Fryderyk Wielki w roku 1793. Nowy ośrodek leczenia wodą mineralną nazwano na jego cześć "Kaiser-Franzensbad". Dzięki coraz liczniejszemu napływowi kuracjuszy szybko też zwiększyła się liczba mieszkańców samej osady. W wodach egerskich dominują: siarczan i węglan sodowy, z domieszką żelaza i kwasu węglowego. 

Fot. 1. Ułamek flaszy na wodę mineralną z miejscowości Eger, znaleziony w Koszalinie (fot. A. Kuczkowski)
Źródła:
G. L. Sommer, Kaiser-Franzensbad bei Eger und seine Umgebungen. Ein Handbuch für Curgäste, Eger, 1842.
L. Köstler, Ein Blick auf Eger-Franzensbad in seiner jetzigen Entwicklung, Wien, 1847.
L. Köstler, Handbuch für Eger-Franzensbad und seine Umgebung, Eger, 1865.
L. Köstler, Die Heilwirkungen der Eger-Franzensbader Mineralwasser und des Eisensalzmoores nebst einer kurzen Gebrauchsanzeige derselben in Uibersicht dargestellt, Eger, 1866.

sobota, 18 stycznia 2014

Tajemniczy ornament na ceramice tradycyjnej

Bywa, że nawet niewielkie ułamki ceramiki odkrywane w trakcie prac archeologicznych przynoszą ciekawe informacje.
Taki mały i bardzo ciekawy fragment naczynia tradycyjnego pochodzi z jednej z niższych warstw w obrębie kwartału koło koszalińskiej katedry. Zaskakujący w nim jest sposób zdobienia znacznie odbiegający od powszechnie stosowanego na ceramice zwanej tradycyjną, a więc naczyniach wypalanych w atmosferze utleniającej oraz wykonywanych na kole garncarskim w technologii obtaczania. W przeciągu XIII, a w mniejszych ośrodkach nawet XIV wieku, została ona wyparta przez ceramikę siwą, która na Pomorzu pojawiła się wraz z lokowaniem miast na prawach niemieckich. Stąd też zwana ona jest tradycyjną, a nie wczesnośredniowieczną. 
Zdobienie naczyń wytwarzanych w młodszych fazach wczesnego średniowiecza z reguły było dość proste i sprowadzało się do różnych układów rytych linii prostych i falistych.
Także w przypadku koszalińskiego naczynia mamy do czynienia z tego typu zdobnictwem. Jednak wstępuje ono po obu stronach - na zewnątrz jest to linia prosta, wewnątrz zaś linia falista. Podobnie zdobiony ułamek naczynia tradycyjnego wystąpił na Górze Chełmskiej oraz w materiałach z osady w Gostkowie koło Bytowa.
Zastanawiające, że fragmenty obustronnie zdobionych naczyń tradycyjnych należą do znalezisk wyjątkowych. Jednak jak do tej pory nie spotkałem się w literaturze archeologicznej z jakąkolwiek próbą interpretacji tego fenomenu - czy była to tylko jakaś nowinka w modzie czy sens takiego zdobnictwa był głębszy, czy pojawiło się ono wraz z zapoznaniem się lokalnych garncarzy z technologią wyrobu naczyń siwych czy też był to wynalazek miejscowy?

Może ktoś z Was - Szanowni Czytelnicy - miałby pomysł na interpretację?

Fot. 1. Ułamek ceramiki tradycyjnej z obustronnym ornamentem (fot. A. Kuczkowski)


czwartek, 16 stycznia 2014

Koszalińskie zabawki


Ceramika to nie tylko naczynia do przygotowywania i spożywania posiłków, nie tylko elementy wystroju wnętrz, ale - jak się okazuje - także czasami zabawki.
Takie właśnie zabawki pochodzą z koszalińskiego, już wielokrotnie wspominanego - kwartału pomiędzy katedrą a DH "Saturn". W jednej ze studnia znaleziono niewielki zestaw miniaturowych naczynek porcelanowych.
Uznanie tego zespołu za zabawki dziecięce opiera się na powszechnej opinii, iż dzieciństwo jakie znamy to wynalazek nam bardzo współczesny. Jeszcze do niedawna nie było ubrań czy przedmiotów produkowanych specjalnie dla dzieci. Używały one takich samych wyrobów tylko, że w mniejszych rozmiarach. Pozwalało to na zaznajomienie się z ich funkcjonowaniem już we wczesnej młodości.
Koszaliński zestaw składa się z fragmentów trzech talerzyków o średnicy przekraczającej nieco 2 cm, miseczki o podobnych rozmiarach oraz nieco większej od nich - być może pochodzącej z innego zestawu - filiżaneczki.
Niestety wyroby te nie są sygnowane co utrudnia określenie dokładniejszego czasu i miejsca ich produkcji. Można jedynie powiedzieć, iż do Koszalina musiały być sprowadzane z większego ośrodka.

Fot. 1. Miniaturowe naczynka porcelanowe (fot. A. Kuczkowski)

czwartek, 9 stycznia 2014

Fajanse stralsundzkie z Koszalina

Dzisiaj wracamy na chwilę do badań wykopaliskowych jakie miały miejsce w roku 2003 na kwartale Starego Miasta w Koszalinie. Badaniami objęto wówczas duży obszar znajdujący się w bezpośrednim sąsiedztwie katedry.
Tym razem analizowany materiał pochodzi z obiektu określonego mianem "śmietnika nr 4". Była to czworokątna konstrukcja ceglana z niskim murkiem obwodowym. Zapewne pierwotnie nakryty był lekką konstrukcją drewnianą.
Wśród zespołu tam znalezionego na szczególną uwagę zasługuje komplet kawowy - filiżanka wraz z podstawką. Oba naczynia zachowane są w stopniu umożliwiającym pełną ich rekonstrukcję.
Filiżanka ma zachowaną wysokość 6,8 cm, największa średnica wynosi 8,5 cm. Zdobiona jest kobaltową farbą. Ornament podzielony jest na powtarzające się segmenty.
Podstawka ma średnicę 14,5 cm i wysokość 2,5 cm. Także i tu występuje kobaltowy ornament segmentowy. Dodatkowo na spodniej stronie widnieje sygnatura, dzięki której zidentyfikować można czas i miejsce powstania tych naczyń. Tego typu znakiem posługiwała się manufaktura ze Stralsundu w latach 1766-1768.

Stralsundzki zestaw kawowy (fot. A. Kuczkowski)

Sygnatura manufaktury w Stralsundzie (fot. A. Kuczkowski)
Źródło: L. Chrościcki, Fajans. Znaki wytwórni europejskich, Warszawa, 1989, s. 194.

Słowem uzupełnienia wpisu i zilustrowania rozmowy, która miała miejsce na irdenwarowym Facebooku umieszczam zdjęcia naczyń wyprodukowanych w b. NRD i zdobionych niemalże identycznie do tych przedstawionych powyżej. Naczynia te można było dzisiaj kupić na wyprzedażach niemieckich wystawek w Koszalinie.

Filiżanka (fot. B. Buziałkowska)

Sygnatura na filiżance (fot. B. Buziałkowska)

Talerz na kanapki (fot. B. Buziałkowska)

czwartek, 12 grudnia 2013

Świętomarcińska gęsina

Trochę spóźniony post. Na świętego Marcina (11 listopada), najlepsza gęsina jak mawiano w dawnej Polsce. Tradycję spożywania tego mięsa próbuje od jakiegoś czasu wskrzesić w naszym regionie Muzeum w Swołowie.
W opracowywanym materiale wydobytym w roku 2003 trafiłem na formę naczynia, które mnie zainspirowało do tego "okołomarcińskiego" wpisu.
W latrynie nr 2, z której już wcześniej prezentowałem ciekawe naczynia, znaleziono również dużych rozmiarów brytfannę. Naczynie ma 41 cm długości, 27 cm szerokości i prawie 9 cm wysokości. W sam raz na okaz jakiegoś drobiu. Wnętrze brytfanny pokryte jest oliwkowozieloną glazurą, a całość wzmocniona była drutem, co miało na celu wzmocnienie jej konstrukcji. Ślady osmolenia jakie widnieją na jej powierzchni świadczą, że musiała być dość często używana w koszalińskiej kuchni.





Brytfanna z latryny nr 2 w Koszalinie (fot. A. Kuczkowski)

Pozytywne emocje na pomorskim stole

W dzisiejszych czasach pęd cywilizacyjny powoduje, że coraz częściej jemy byle jak, byle co i byle gdzie. Posiłek został zdegradowany do roli pokarmu, a spożywanie do jedzenia.
W dawniejszych czasach posiłek miał oprócz funkcji czysto biologicznych niebagatelną rolę socjalną. Integrował rodzinę, a naczynia pojawiające się na stole mogły mieć również charakter wychowawczy czy moralizujący. Zachęcam do filmu "Biała wstążka", gdzie zobaczycie kilka scen, które miały miejsce w tradycyjnym domu okresu międzywojnia. Niektóre z nich zjeżą włos na głowie.
Dwa ułamki takich naczyń znalezione zostały w roku 2003 w trakcie prac archeologicznych w Koszalinie (pomiędzy katedrą a DH "Saturn").
Pierwszy z nich (górny) pochodzi z naczynia porcelanowego. Zawarta jest na nim maksyma Gluck bluhe, co przetłumaczyć można jako Szczęście kwitnie.
Na dolnym, fajansowym, ułamku dna talerza widnieje zaś napis Andenken, czyli Pamięć.
Niestety stan zachowania obu fragmentów nie pozwolił na rekonstrukcję całych sentencji.
Dwa ułamki naczyń z fragmentami sentencji (fot. A. Kuczkowski)


środa, 2 października 2013

Drutowanie naczyń

Z koszalińskiej latryny nr 2 mamy jeszcze dwa ciekawe okazy dawnej ceramiki. Oba wiążą się z wtórnym wzmacnianiem konstrukcji naczynia - tzw. drutowaniem. Polegało ono na opleceniu naczynia drucianą plecionką. Wśród tego zespołu ceramicznego znalazł się duży dzban z tego typu wzmocnieniem oraz sama druciana plecionka z innego okazu.
Dzban z drucianą plecionką (fot. A. Kuczkowski)

Metalowa plecionka (fot. A. Kuczkowski)

wtorek, 24 września 2013

Koszalińskie (?) podróbki

Analiza materiałów odkrytych w latrynie nr 2 przyniosła jeszcze jedną niespodziankę. Okazało się, że obok dwóch form - czarki oraz filiżanki, wykonanych najprawdopodobniej w berlińskiej manufakturze porcelany, znaleziono naśladujące je wyroby fajansowe.
W przypadku czarki widoczna jest wyraźnie próba - dość nieudolna - powielenia motywu zdobniczego. W przypadku zaś filiżanki mamy do czynienia ze skopiowaniem formy. Ze względu na brak jakichkolwiek sygnatur na naczyniach fajansowych możemy przypuszczać, że mamy tu do czynienia z domorosłą próbą podrobienia wyrobów berlińskich.

Podróbka fajansowa (z lewej) oraz porcelanowa czarka z koszalińskiej studni (fot. A. Kuczkowski)

Podróbka fajansowa (z prawej) oraz filiżanka pochodząca z berlińskiej manufaktury (fot. A. Kuczkowski)

poniedziałek, 23 września 2013

Czarka berlińska

Wśród materiałów pochodzących z koszalińskiej latryny odkopanej w 2003 roku niedaleko katedry udało mi się zrekonstruować prawie w całości czarkę wyprodukowaną w berlińskiej wytwórni porcelany - Königliche Porzellan-Manufaktur Berlin, założonej w roku 1763.
Czarka ta posiada średnicę 13,1 cm oraz wysokość 2,6 cm. Naczynko należało zapewne do zamożniejszego mieszczanina koszalińskiego. Powierzchnia zdobiona jest misternie malowanym wzorem roślinnym w kolorze kobaltowym.
Przyznam, że nie udało mi się znaleźć identycznej sygnatury. Jednak najbardziej zbliżone charakterystyczne są dla manufaktury berlińskiej i za taką ją w tej chwili uznaję.

Czarka pochodząca z latryny nr 2 (fot. A. Kuczkowski)

sobota, 14 września 2013

Talerz z jeleniem

Ciągłe wyjazdy w teren trochę utrudniają mi regularne wpisy na bloga. Mała liczba deszczowych dni spowodowała, iż w te wakacje opracowanie materiałów poszło nieco w odstawkę.
Na warsztacie tym razem ceramika pochodząca z latryny nr 2, odsłoniętej w 2003 roku w czasie szerokopłaszczyznowych badań wykopaliskowych prowadzonych przez Romana Kamińskiego ze Szczecina, a w których miałem przyjemność brać udział jako studenckie pacholę. Prace te miały miejsce w kwartale leżącym obok koszalińskiej katedry.
Jak do tej pory Koszalin doczekał się katalogu stanowisk archeologicznych, pora więc zabrać się za opracowanie znalezisk pochodzących z poszczególnych stanowisk.
Z latryny nr 2 pochodzi kilkaset ułamków ceramiki, która na pierwszy rzut oka wygląda na koniec XVIII-XIX wiek.
Koszalin-ułamki ceramiki z latryny nr 2

Jak widać ceramika pod względem artystycznym niezbyt ciekawa. W wypełnisku obiektu wystąpił jednak zachowany w połowie talerz wykonany w technice Stettiner Ware z przedstawieniem jelenia. Możemy sądzić, iż egzemplarz ten znajdował się długie lata w jakimś gospodarstwie. Zważywszy na jego urodę wcale się nie dziwię.

Talerz z jeleniem (latryna nr 2)