czwartek, 9 stycznia 2014

Fajanse stralsundzkie z Koszalina

Dzisiaj wracamy na chwilę do badań wykopaliskowych jakie miały miejsce w roku 2003 na kwartale Starego Miasta w Koszalinie. Badaniami objęto wówczas duży obszar znajdujący się w bezpośrednim sąsiedztwie katedry.
Tym razem analizowany materiał pochodzi z obiektu określonego mianem "śmietnika nr 4". Była to czworokątna konstrukcja ceglana z niskim murkiem obwodowym. Zapewne pierwotnie nakryty był lekką konstrukcją drewnianą.
Wśród zespołu tam znalezionego na szczególną uwagę zasługuje komplet kawowy - filiżanka wraz z podstawką. Oba naczynia zachowane są w stopniu umożliwiającym pełną ich rekonstrukcję.
Filiżanka ma zachowaną wysokość 6,8 cm, największa średnica wynosi 8,5 cm. Zdobiona jest kobaltową farbą. Ornament podzielony jest na powtarzające się segmenty.
Podstawka ma średnicę 14,5 cm i wysokość 2,5 cm. Także i tu występuje kobaltowy ornament segmentowy. Dodatkowo na spodniej stronie widnieje sygnatura, dzięki której zidentyfikować można czas i miejsce powstania tych naczyń. Tego typu znakiem posługiwała się manufaktura ze Stralsundu w latach 1766-1768.

Stralsundzki zestaw kawowy (fot. A. Kuczkowski)

Sygnatura manufaktury w Stralsundzie (fot. A. Kuczkowski)
Źródło: L. Chrościcki, Fajans. Znaki wytwórni europejskich, Warszawa, 1989, s. 194.

Słowem uzupełnienia wpisu i zilustrowania rozmowy, która miała miejsce na irdenwarowym Facebooku umieszczam zdjęcia naczyń wyprodukowanych w b. NRD i zdobionych niemalże identycznie do tych przedstawionych powyżej. Naczynia te można było dzisiaj kupić na wyprzedażach niemieckich wystawek w Koszalinie.

Filiżanka (fot. B. Buziałkowska)

Sygnatura na filiżance (fot. B. Buziałkowska)

Talerz na kanapki (fot. B. Buziałkowska)

wtorek, 7 stycznia 2014

Fajanse drezdeńskie z Kłębowca

W zbiorach koszalińskiego Muzeum znajduje się zespół ceramiki pochodzący z badań konserwatorskich prowadzonych wokół tamtejszego pałacu rodu von Golz. O jednym z naczyń pisałem wcześniej.
Dzisiaj przedstawię kolejny, chociaż o wiele gorzej zachowany egzemplarz fajansowego naczynia importowanego. Tym razem jest to dolna część, najprawdopodobniej dzbana albo kufla, posiadającego drukowaną sygnaturę firmy Villeroy&Boch, działającej w Dreźnie w latach 1856-1943.
Początki firmy sięgają roku 1748 kiedy to w lotaryńskiej wsi Audun le Tiche François Boch założył wraz ze swoimi trzema synami manufakturę porcelany. W roku 1801 firma przeniosła się w okolice miejscowości Mettlach. 14 kwietnia 1836 roku właściciel firmy Jean François Boch podpisał umowę ze swoim konkurentem Nicolas,em Villeroy. Od tej pory firma funkcjonowała pod nazwą Villeroy&Boch. Firma ta przestała należeć do przedstawicieli rodzin założycielskich dopiero w roku 2010.
Na zakończenie nasuwa się uwaga, że prześledzenie zasobów naczyń w inwentarzach majątków szlacheckich lub naczyń odkrywanych w trakcie badań archeologicznych prowadzonych na terenie takich majątków mogłoby przynieść ciekawe dane na temat kontaktów handlowych możnych rodzin pomorskich. Niestety jak do tej pory na terenie naszego regionu takich prac nie prowadzono.

Źródła: L. Chrościcki, Fajans. Znaki wytwórni europejskich, Warszawa 1989, s. 189.

Fot. 1. Fragment naczynia fajansowego z Kłębowca (fot. A. Kuczkowski)

Fot. 2. Sygnatura manufaktury Villeroy&Boch (fot. A. Kuczkowski)

piątek, 3 stycznia 2014

Morski handel naczyniami

Na przełomie XII i XIII wieku, wraz z rozpoczęciem na Pomorzu procesu kolonizacji na prawach niemieckich i zakładaniem miast (w prawnym rozumieniu tego słowa), wykształcił się w naszym regionie chłonny rynek zbytu dla towarów importowanych z Europy Zachodniej. Wśród nich nie mogło oczywiście zabraknąć także naczyń.
Najwygodniejszym, najszybszym i najbezpieczniejszym szlakiem handlowym było morze. Dzięki znaleziskom wraków zalegających przybrzeżne wody Bałtyku otrzymaliśmy ciekawe źródło do poznania kierunków zbytu oraz asortymentu przewożonych tym sposobem naczyń. Archeologiczne badania podwodne, należące do jednej z droższych gałęzi badań, prowadzone były w większej mierze na akwenach niemieckich oraz na Zatoce Gdańskiej. W tej ostatniej chyba najciekawszym przykładem jest wrak angielskiego statku General Carleton.
Ceramika znaleziona na wraku należy do odkryć określanych mianem "obiektów zwartych" - czyli takich obiektów, które powstały jednorazowo. W tym przypadku zatonięcie statku wyznacza jedną z dat granicznych w ustalaniu chronologii danego zespołu.
Naczynia na statkach mogły znaleźć się z różnych powodów oraz pełnić na nich zróżnicowane funkcje. Po pierwsze stanowiły one towar przeznaczony na sprzedaż. Niektóre pełniły role użytkowe wśród członków załóg. Poza tym wiemy, iż marynarze kupowali na zagranicznych rynkach naczynia o formie i funkcji ozdobnej i przewozili je w swoje rodzinne strony jako pamiątki. W późnym średniowieczu głównym komponentem ceramicznym przewożonym drogą morską były naczynia siwe. O skali tego handlu może świadczyć, iż jedynie z wraków penetrowanych w rejonie szwedzkiego portu Kalmar pozyskano około 32000 naczyń i ułamków naczyń. W późniejszych okresach, kiedy to technologia wypału redukcyjnego została w pełni opanowana w miejscowych warsztatach, zaczęto importować głównie kamionkę. Oprócz tego występowała również czerwona ceramika glazurowana, a w czasach nowożytnych transportowano głównie wyroby fajansowe z Holandii. Wiemy, że pomiędzy sprzedawcami obcych wyrobów, a miejscowymi garncarzami dochodziło do konfliktów, które musiały regulować przepisy wydawane przez władze miejskie.
Oprócz gotowych naczyń transportowano również surowiec do ich wyrobu. Dnia 7 czerwca 1674 r. wpłynął do Elbląga galiot szypra Berendta Cornelissa. W statku płynącym z Amsterdamu, znajdowało się m. in. 30 beczek glinki garncarskiej.

Mapa pokazująca lokalizację wraków, z których pozyskano importowaną ceramikę (wg T. Förster, Keramiktransporte über See. Untersuchungen an Hafenplätzen und in Wrackfunden vor der Küste von Mecklenburg-Vorpommern, Nachrichtenblatt Arbeitkreis Unterwasserarchärchaologie, z. 11/12, 2005, s. 83, ryc. 1)
Na jeszcze jeden aspekt handlu morskiego w czasach nowożytnych zwrócił uwagę A. Groth. Był to tzw. handel własny załóg. Stanowił on uzupełnienie wynagrodzenia marynarzy, którzy otrzymywali określoną przestrzeń ładunkową statku, która zwolniona była od opłat celnych. Wśród znanych spisów towarów, którymi na własną rękę handlowali członkowie załóg znajdowały się również naczynia.

Źródła: 
A. Groth, Handel własny załóg marynarskich - na przykładzie ich udziału w handlu morskim Kłajpedy i Elbląga, [w:] Czas i dokument. Studia nad procesem aktotwórczym, red. A. Wirski, Koszalin, 1997, s. 17-27.
T. Förster, Keramiktransporte über See. Untersuchungen an Hafenplätzen und in Wrackfunden vor der Küste von Mecklenburg-Vorpommern, Nachrichtenblatt Arbeitkreis Unterwasserarchärchaologie, z. 11/12, 2005, s.83-88.

czwartek, 2 stycznia 2014

Francuski talerz z Kłębowca

Wieś Kłębowiec położona jest w obecnej gminie Wałcz. Miejsowość znana jest chyba najbardziej z, obecnie znajdującego się w ruinie, pałacu rodziny Golz. Obiekt został wybudowany na przełomie XVII i XVIII wieku, w stylu francuskiego baroku.
W latach 60. XX wieku wokół pałacu prowadzono pewne zabiegi restauratorsko - konserwatorskie. Wówczas to odnaleziono i przekazano do zbiorów Muzeum w Koszalinie dość ciekawe naczynie.
Jest to fajansowy talerz zachowany w większej części, średnicy 18,7 cm i 2 cm wysokości. Zdobiony jest bogatym przedstawieniem nawiązującym do klasycznej japońskiej porcelany. Na pierwszy rzut oka przypomina wyroby holenderskie lub orientalne. Pochodzi jednak z manufaktury francuskiej w lotaryńskiej miejscowości Sarraguemines, założonej pod koniec XVIII wieku. W latach 1871-1918 oraz 1940-1944 wyroby tej wytwórni oznaczane były niemiecką nazwą Saargemünde. Nasz obiekt sygnowany jest nazwą serii YEDDO. Talerz ten datować należy więc datować na okres przed 1871 rokiem.

Francuski talerz fajansowy (fot. A. Kuczkowski)

sygnatura z talerza (fot. A. Kuczkowski)
Źródło: L. Chrościcki, Fajans. znaki wytwórni europejskich, Warszawa, 1989.

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Cholin-Gollenberg-Góra Chełmska

Z przyjemnością informuję, że do drukarni trafiła moja najnowsza książka - monografia Góry Chełmskiej, w której szczegółowo przedstawione zostały źródła archeologiczne znalezione w masywie Góry Chełmskiej od XIX wieku, kiedy to przypadkiem natrafiono na cmentarzyska kultury pomorskiej oraz łużyckiej po lata 60. XX wieku, kiedy to koszalińscy archeolodzy prowadzili tu szeroko zakrojone badania wykopaliskowe.
Publikację w wersji PDF można pobrać tutaj.

Współczesna kapliczka pielgrzymkowa na szczycie Góry Chełmskiej (fot. A. Kuczkowski, 2010)

środa, 18 grudnia 2013

Archeologia miast Pomorza Środkowego

Zachęcam do lektury najnowszej książki o archeologii miast Pomorza Środkowego. znajdziecie tam wykaz wszystkich - mam nadzieję - znanych stanowisk archeologicznych z terenu 14 miast byłego województwa koszalińskiego. Publikacja ta stanowi kolejny tom, realizowanej przeze mnie, serii "Źródła archeologiczne do dziejów miast Pomorza Środkowego", która na chwilę obecną planowana jest na około 10 tomów.
Książkę znaleźć można tutaj.

czwartek, 12 grudnia 2013

Świętomarcińska gęsina

Trochę spóźniony post. Na świętego Marcina (11 listopada), najlepsza gęsina jak mawiano w dawnej Polsce. Tradycję spożywania tego mięsa próbuje od jakiegoś czasu wskrzesić w naszym regionie Muzeum w Swołowie.
W opracowywanym materiale wydobytym w roku 2003 trafiłem na formę naczynia, które mnie zainspirowało do tego "okołomarcińskiego" wpisu.
W latrynie nr 2, z której już wcześniej prezentowałem ciekawe naczynia, znaleziono również dużych rozmiarów brytfannę. Naczynie ma 41 cm długości, 27 cm szerokości i prawie 9 cm wysokości. W sam raz na okaz jakiegoś drobiu. Wnętrze brytfanny pokryte jest oliwkowozieloną glazurą, a całość wzmocniona była drutem, co miało na celu wzmocnienie jej konstrukcji. Ślady osmolenia jakie widnieją na jej powierzchni świadczą, że musiała być dość często używana w koszalińskiej kuchni.





Brytfanna z latryny nr 2 w Koszalinie (fot. A. Kuczkowski)